środa, 2 października 2013

12. "Będzie Tobą zachwycony, zobaczysz."

~~ Louis ~~
Harry spojrzał na mnie pytająco. Zaśmiałem się. Byłem pewien, że Harry kocha Em. Nikt lepiej go nie znał niż ja. Odkąd wróciliśmy do domu, do Londynu, Harry jest wiecznie szczęśliwy. Nie wkurza się o byle gówno tak, jak było przedtem. A od czasu, kiedy dowiedziałem się, że poznał Em, cały czas o niej mówił. A kiedy to robił, uśmiech nie schodził mu z twarzy. To chyba jasne, że się zakochał, prawda? Każdy, kto obserwowałby go przez ostatnie 2 tygodnie, stwierdziłby to bez najmniejszego zawahania.
- Co się tak na mnie patrzysz? - zapytałem z uśmiechem na ustach - zakochałeś się. - powiedziałem - To pewne. - stwierdziłem
- Miło mi, że mnie o tym informujesz - powiedział sarkastycznie i odwrócił wzrok
To niepojęte, jak on potrafi być uparty. Wiem, że to ja mam teraz rację. Harry mógłby choć raz mnie posłuchać. W końcu jestem najstarszy. No okay, może nie zawsze się zachowuję tak, jak przystało na kogoś w moim wieku, ale nigdy nie żartuję w sprawach sercowych. I teraz też tak nie było. Uważam, że znam się na tych rzeczach. Mało tego - ja jestem ekspertem! No dobrze, może teraz przesadziłem, ale naprawdę dużo wiem o uczuciach. I Harry doskonale o tym wie. Nie rozumiem, dlaczego teraz mi nie chce zaufać.
- Informuję Cię o tym, bo ty tego nie dostrzegasz. - oznajmiłem - Dlaczego nie chcesz dopuścić myśli, że się zakochałeś? - zapytałem - Dlaczego oszukujesz sam siebie? - ponownie zadałem pytanie, nie usłyszałem odpowiedzi
Jak ostatnio Harry dzień w dzień był mega szczęśliwy, tak teraz jest przygnębiony. Ma humorki jak kobieta w ciąży. Jeżeli to przez tą miłość, to zniosę wszystko, ale do cholery niech on w końcu przestanie się oszukiwać! Bo on nie oszukuje mnie, nie oszukuje Em, ani chłopaków. On oszukuje tylko i wyłącznie siebie. I ja zrobię wszystko, aby to się zmieniło.
- Harry powiedz coś w końcu. - powiedziałem, kiedy loczek nie odzywał się dłuższą chwilę - Oboje wiemy, że ją kochasz - stwierdziłem - Dlaczego nie chcesz uwierzyć w to, że kochasz Em? - zapytałem spokojnym głosem
- Bo jest moją przyjaciółką do cholery! - krzyknął
- I co z tego? - zapytałem, wiedziałem, że dużo ryzykuję mówiąc to, ale należę do osób lubiących ryzyko
- I to kurwa z tego, że nie chcę stracić przyjaciółki! - nie zniżył tonu ani trochę, ja jednak postanowiłem mówić spokojnie
- A dlaczego masz ją tracić, co? - zapytałem, nie uzyskałem odpowiedzi
Teraz już nic nie rozumiałem z tego, co mówi Harry. Kto tu mówi o tym, że Harry miałby ją tracić? A po za tym i tak przecież nie ma wpływu na swoje uczucia... One się nie zmienią. Niezależnie od tego, czy on to zaakceptuje, czy nie. Gdyby to od nas zależało, w kim mamy się zakochać, to życie nie byłoby takie skomplikowane. Ale z drugiej strony, byłoby nudne.
- Harry czy ty możesz wreszcie zacząć ze mną normalnie rozmawiać? - podniosłem głos - Ja tu chyba jestem po to, aby Ci pomóc, tak? - przytaknął - No nie wiem, bo muszę wszystko na siłę wyciągać. - stwierdziłem, prychnął tylko z kpiną - Śmieszy Cię coś? - zapytałem, teraz mnie wkurzył - Jeżeli nie masz ochoty na rozmowę, to sobie pójdę. Tylko tracę czas. - powiedziałem, Harry milczał, ruszyłem w stronę wyjścia z pokoju - Nie wiem, co się z Tobą dzieje, ale radzę Ci: Ogarnij się Styles. - powiedziałem i wyszedłem z pokoju kierując się do kuchni, gdzie nikogo nie było.

~~ Em ~~
Kiedy chłopcy wyszli, postanowiłam posprzątać trochę w salonie. Po naszej wczorajszej "małej" imprezce przydałoby się trochę ogarnąć salon. Wszędzie walały się butelki po winie, które nawet nie wiem jak pojawiło się w moim domu. Pewnie chłopcy je tutaj przynieśli. Nie pamiętam.
Ash właśnie się kąpała a ja sprzątałam po kolei pozostałości po wczorajszej imprezie. Rozmyślałam nad moją wczorajszą rozmową z Harr'ym. O tym, jak opowiadał o tej dziewczynie. To niewiarygodne, jak można kogoś tak wykorzystywać. Ona nie ma serca. Strasznie było mi szkoda mojego przyjaciela. Z każdym wypowiedzianym wczoraj słowem przez Harr'ego, w jego oczach pojawiało się coraz więcej łez. Nie mogłam się powstrzymać i po moim policzku też leciały pojedyncze łzy, jednak szybko je wytarłam tak, aby Harry tego nie widział. Miał chwilę słabości i nie mogłam pozwolić na to, aby załamał się jeszcze bardziej. Niektórzy pewnie pomyślą "co to za facet, który płacze", ale ja uważam, że właśnie dlatego, że nie wstydzi się łez, jest facetem. Co to za sztuka udawać? Nie rozumiem ludzi, którzy to robią. To jest bez sensu.
Nawet nie wiem kiedy, a w moim domu panował już porządek. Spojrzałam na zegarek: 17.50. Chyba trzeba się już szykować na kolejną imprezę. Nigdy tyle nie imprezowałam, co w ostatnim czasie. Ale może właśnie tego mi trzeba? Teraz, kiedy nie mam pracy, jest na to czas. Muszę się wyszaleć póki jest to możliwe. Muszę korzystać, bo kiedy Matt wróci, nie będzie już czasu na codzienne wyjście na miasto, czy do klubu. To wszystko się skończy. Ale póki co, szykuje się kolejny miły wieczór w miłym towarzystwie.

~~ Harry ~~

Długo zastanawiałem się nad słowami Louis'a. Może ma rację? Na pewno ma rację. Zakochałem się. Doskonale to wiem. Louis mi to uświadomił. On naprawdę zna się na sprawach sercowych. Jest świetnym kumplem. Nie wiem, dlaczego go tak potraktowałem. Jest moim przyjacielem, próbuje mi pomóc, a ja tego nie doceniam. Powinienem go przeprosić. To nigdy nie należało do najłatwiejszych rzeczy, ale muszę to zrobić.
A co z Em? Mam jej powiedzieć o tym, co czuję? Nie. Na pewno tego nie zrobię. Przynajmniej na razie. Boję się, że mogę ją stracić po raz kolejny, ale teraz mogę jej już nigdy nie odzyskać. Ona na pewno nic po za przyjaźnią do mnie nie czuje. Doskonale wiem, jak kończą się najlepsze przyjaźnie przez to, że jedna osoba zakochuje się bez wzajemności w drugiej. Przyjaźń między kobietą, a mężczyzną jest ryzykowna. Niektórzy myślą, że taka przyjaźń nie istnieje. Nie mają racji. Przyjaźń damsko-męska jak najbardziej jest możliwa. Jednak bardzo często kończy się to miłością. Najczęściej tylko jednej osoby. I bałem się, że tak jest w moim przypadku. Bardzo tego nie chciałem. Postanowiłem ukrywać uczucia do Em, przez najbliższy czas. Może ona też mnie pokocha? Mam nadzieję, bo bardzo chciałbym być z Em. Muszę obserwować sytuację między nami. Jeżeli uznam, że jest odpowiedni moment, powiem jej. Ale nie teraz.
Siedziałem jeszcze przez chwilę w pokoju Louis'a i postanowiłem zejść na dół, aby go przeprosić za moje idiotyczne zachowanie. Idąc po schodach, zobaczyłem mojego przyjaciela w kuchni. Skierowałem się w jego stronę. Usiadłem na przeciwko niego i przez chwilę, żaden z nas nie wydusił nawet słowa.
- Jednak jestem Ci potrzebny? - odezwał się Louis
- Przepraszam Cię. - powiedziałem - Nie wiem, dlaczego się tak zachowuję. - stwierdziłem - Możemy pogadać? - zapytałem niepewnie - jesteś jedyną osobą w tym domu, z którą mogę o tym pogadać. - dopowiedziałem, aby przekonać Louis'a
- Jasne. Zawsze możesz na mnie liczyć. - powiedział, a na mojej twarzy pojawił się lekki uśmiech
Louis wstał i podszedł do mnie. Po chwili oboje zamknięci byliśmy w mocnym, przyjacielskim uścisku. Usłyszałem z ust mojego przyjaciela coś w stylu: "Cieszę się, że tak szybko się ogarnąłeś. Mam nadzieję, że już więcej nie będziesz musiał tego robić". Udaliśmy się tym razem do mojego pokoju, ponieważ w kuchni pojawił się Niall. Wolałem porozmawiać tylko z Louis'em. To nie jest tak, że nie ufam blondaskowi, ale to jest zbyt delikatna sprawa. Wolałem, aby wiedział o tym tylko mój przyjaciel.
- No to jak? - zapytał Louis, zdezorientował mnie tym pytaniem - dalej będziesz udawał, że Em jest dla Ciebie tylko przyjaciółką? - zaśmiałem się na te słowa
- Niczego nie będę udawał. Kocham ją. - stwierdziłem - Ale nie mogę jej tego powiedzieć.
- Masz rację. Nie możesz tylko musisz! - powiedział rozentuzjazmowany - No co się tak patrzysz? Musisz jej to powiedzieć! - nie wierzyłem w to, co słyszę - A co jeśli ona czuje to samo? - zapytał - już całe życie będziecie tylko przyjaciółmi. Chcesz tego?
Nie. Jasne, że chcę być z nią. Ale jeśli ona tego nie chce? Zniszczę naszą przyjaźń już na zawsze. Znienawidzi mnie. Nie mogę na to pozwolić.
- Ale jeśli jej to powiem, a ona mnie nie kocha, to już nigdy nie będziemy przyjaciółmi.
- Ale skąd wiesz, że Cię nie kocha? Mi się wydaje, że jest inaczej. - stwierdził - Musisz zaryzykować.
- Może masz rację. - powiedziałem - Ale jeszcze jej tego nie powiem. Poczekam.
Uznałem, że tak będzie najlepiej. Jeżeli teraz mnie kocha, to za jakiś czas też będzie. Nie da się tak po prostu odkochać. To tak nie działa.
Louis poklepał mnie po ramieniu, powiedział: "Będzie dobrze" i wyszedł. Zostawił mnie z moimi myślami sam na sam. Już wiedziałem co mam robić - cierpliwie czekać. Nie jestem w tym dobry, ale mam nadzieję, że tym razem mi się to uda. Ta sprawa jest zbyt poważna, żeby to schrzanić, Teraz wszystko musi pójść po mojej myśli. Nie ma innej opcji. Spojrzałem na zegarek: 18.15. Lepiej pójdę teraz do łazienki, bo Zayn zawsze zajmuje ją przed wyjściem i siedzi w niej ponad godzinę. Nie mam pojęcia, co on tyle czasu tam robi. Wziąłem rzeczy na zmianę i udałem się do łazienki w dużo lepszym humorze niż wcześniej. Nie spieszyłem się i to był błąd. Tuż przed moim nosem, drzwi łazienki zamknęły się. A Zayn oczywiście się w niej znajdował. Ciężko westchnąłem. Idę do drugiej łazienki. Zajęta przez Niall'a. Kurwa. Ten dom jest wielki. Dlaczego są tylko dwie łazienki? Pozostaje mi tylko czekać, aż Niall opuści łazienkę, bo na Zayn'a nie ma co liczyć. Usiadłem w salonie. Wziąłem laptopa ze stolika i zacząłem przeglądać twitter'a. Jak zwykle, mnóstwo nowych "informacji". Nie chciało mi się ich wszystkich przeglądać. Napisałem tylko: "Szykuje się świetny, niezapomniany wieczór w cudownym towarzystwie!" i opuściłem twitter'a. W tym samym czasie, Niall wyszedł z łazienki. Udałem się do niej jak najszybciej, aby nikt mi jej nie zajął. W sumie mam jeszcze ponad godzinę, ale wolę być gotowy wcześniej.
Po kilkunastu minutach byłem już gotowy. Kiedy opuściłem łazienkę, minąłem się w jej drzwiach z Liam'em. Zaśmiałem się i powiedziałem:
- Nasz laluś ciągle zajmuje łazienkę?
- A jak myślisz? - zapytał i oboje zaczęliśmy się śmiać
Udałem się do kuchni, aby wziąć batonik.
Po chwili siedziałem już w salonie razem z Niall'em i Louis'em.

~~ Em ~~

Nie mogłam się zdecydować, którą sukienkę wybrać. Czerwona, Niebieska, czy klasyczna - czarna? Pytałam siebie w myślach patrząc na sukienki porozkładane na moim łóżku. Stałam tak nad nimi przez dłuższą chwilę opierając ręce o biodra.
- Czarna. - usłyszałam głos Ash
- Tak myślisz? - zapytałam niepewnie
- Jasne. Będziesz w niej wyglądać świetnie.
Uśmiechnęłam się do niej, wzięłam sukienkę i ruszyłam do łazienki. Wzięłam gorącą kąpiel i założyłam sukienkę. Czas na makijaż. Postawiłam na klasyczny smokey eyes. Z tym nie miałam problemu. Gorzej było z włosami. Kompletnie nie wiedziałam, co z nimi zrobić.
- Ash? - zawołałam, a po chwili moja przyjaciółka znajdowała się w łazience - Błagam Cię powiedz mi co ja mam zrobić z włosami?
- Jak to co? - zapytała, jakby to było oczywiste - Loki. - powiedziała i podeszła do szafki, gdzie trzymałam lokówkę
Włączyła ją i kazała mi usiąść na stołeczku, który stał w rogu mojej łazienki. Zrobiłam, co mi kazała Ash. Ona znała się na takich rzeczach. Zawsze robiła mi przeróżne fryzury na jakieś mniejsze, czy większe uroczystości. Ja nigdy nie pozostawałam jej dłużna. Na imprezy to ja jej zawsze robiłam makijaż i podejrzewam, że teraz nie będzie inaczej.
Ash po kolei brała niewielkie pasma moich włosów i czyniła z nich przepiękne fale. Zawsze zazdrościłam jej, że potrafi robić takie rzeczy. Jeżeli o mnie chodzi, to ograniczam się niestety do najprostszych warkoczy, kucyków no i prostownicy. Po paru minutach na mojej głowie znajdowały się loki.
- Dziękuję! - krzyknęłam i pocałowałam w policzek moją przyjaciółkę - a ty czemu jeszcze ni ubrana? - zapytałam i chwyciłam ją za rękę ciągnąc do jej obecnego pokoju
Szybko wybrałyśmy dla niej sukienkę. Ash szybko wbiła się w nią.
- Myślisz, że spodobam się Zayn'owi? - wybiła mnie z rytmu tym pytaniem, spuściła głowę, a na jej policzkach pojawił się bladoróżowy odcień
- Czy ja o czymś nie wiem? - zapytałam z niedowierzaniem
- Bardzo mi się podoba. - powiedziała nieśmiało, uśmiechnęłam się szeroko i mocno uścisnęłam Ash
- Jasne, że się spodobasz. Jesteś prześliczna. - wyszeptałam jej do ucha - A teraz choć, muszę Cię pomalować! - powiedziałam rozentuzjazmowana
Usadziłam ją na tym samym miejscu, na którym parę minut temu siedziałam ja. Po parunastu minutach, na jaj twarzy znajdował się makijaż. Ash była bardzo piękna, dlatego nie potrzebowała mocnego makijażu. Wystarczyło tylko podkreślić jej urodę. Narysowałam na jej powiekach cienką kreskę eyeline'rem i przeczesałam rzęsy tuszem. Na koniec pomalowałam jej usta czerwoną szminką pod kolor sukienki, którą miała na sobie. Kiedy wyszłyśmy z łazienki była 19.54. Sięgnęłam do mojej szafy i wyciągnęłam dwie pary szpilek. Jedne czarne - dla mnie, a drugie czerwone - dla Ash. Założyłam moje buty i udałam się do garderoby, gdzie znajdowało się wielkie lustro. Patrzyłam na siebie przed lustrem. Po chwili obok mnie stała moja przyjaciółka.
- Będzie Tobą zachwycony, zobaczysz. - powiedziała z uśmiechem na twarzy
- Kto? - zapytałam
- No jak to kto? Harry. - powiedziała
- Słucham? - zakpiłam - On jest tylko przyjacielem - powiedziałam i odwróciłam od niej wzrok, za wszelką cenę chciałam ukryć rumieńce na mojej twarzy
- Tak? - zapytała krzyżując ręce - To dlaczego rumienisz się, kiedy o nim mowa?
- Wcale się nie... - przerwał mi dzwonek do drzwi
Bez słowa ruszyłyśmy do drzwi. Wzięłyśmy po drodze nasze niewielkie torebki i otworzyłyśmy drzwi. Naszym oczom ukazał się Harry, Zayn i reszta chłopców, którzy wysiedli z samochodu i kierowali się w stronę mojego domu.
- Przepraszamy, że... - zaczął Harry
- Wow... - powiedzieli razem Harry i Zayn
Zaśmiałyśmy się i wyszłyśmy z domu.

~~~~~~~~

Przepraszam!!! Po raz kolejny muszę to robić i po raz kolejny strasznie mi głupio z tego powodu... Nie miałam internetu... Będę się starała jak najczęściej dodawać rozdziały, ale nie zawsze jest to możliwe, tak, jak było teraz.
Ostatnio wspomniałam o tym, że może założę drugiego bloga, ale na razie sobie odpuszczę. Boję się, że nie będę się wyrabiała, a nie chcę was zawodzić i tak już wiele razy to zrobiłam.

A teraz coś o rozdziale.
Szczerze? Nie jestem z niego zadowolona ani trochę. Całkiem inaczej sobie go wyobrażałam, mam nadzieję, że was nie zanudziłam i doczytaliście do końca :)
Piszcie komentarze :)
Tym razem obiecuję, że w weekend pojawi się kolejny rozdział i na pewno dotrzymam słowa, możecie mi zaufać. Mam nadzieję, że nie tracę czytelników przez te przerwy... Wyświetleń było mniej niż między wcześniejszymi rozdziałami, ale mam nadzieję, że dalej będziecie czytać mojego bloga :)

Do zobaczenia!! :)
Szablon by S1K