poniedziałek, 7 października 2013

14."Wiecie może, gdzie jest Hazza?"

~~ Em ~~
Szybko wsiadłam do taksówki hamując łzy. Podałam kierowcy adres, a ten ruszył w stronę mojego domu. Wiedziałam, że spogląda w lusterko aby móc się mi przyglądać. Byłam pewna, że zauważył moje łzy mimo tego, że bardzo szybko je wycierałam. Mężczyzna co chwilę penetruje moją twarz przeszywającym wzrokiem.
- Zdradził Cię? - zapytał, milczałam - Oszukał Cię? - nadal nie uzyskał odpowiedzi - Olał Cię? - był dociekliwy i nie przebierał w słowach, te ostatnie sprawiły, że z moich oczu wypływało coraz więcej łez w coraz szybszym tempie - No to co zrobił? - zapytał
- Pocałował mnie. - wyszeptałam, już prawie nic nie widziałam przez łzy, których z każdą chwilą było coraz więcej, mocno zacisnęłam oczy nie pozwalając łzom swobodnie z nich wypływać
- Nic z tego nie rozumiem... - stwierdził mężczyzna i skierował swój wzrok na drogę
- Ja też tego nie rozumiem. - odpowiedziałam cicho

~~ Ashley ~~
Martwiłam się o Em. Nie powinnam jej puszczać samej do domu w takim stanie. Z drugiej strony jest dorosła... Mimo wszystko bałam się o nią. Obiecałam jej, że nie będę się nią przejmować i będę się dobrze bawić, ale do cholery ona jest moją przyjaciółką. Jeżeli jej się coś stanie, nie wybaczę sobie tego.
Rozejrzałam się po klubie pełnym obcych dla mnie ludzi. Nigdzie nie widziałam Malika, z którym dzisiaj się bawiłam. Postanowiłam napić się czegoś. Usiadłam przy barze i zamówiłam mój ulubiony "napój z procentami". Po chwili popijałam już mojego drinka. Nie mogłam się uwolnić od myślenia nad moją przyjaciółką. Znam ją bardzo dobrze i wiem, że kocha Harr'ego. Nie rozumiem, dlaczego tak bardzo chce uniknąć związku z nim. Pozwoliła na ten pocałunek, więc to musi coś znaczyć. Nie mam pojęcia, dlaczego ona się tak zachowuje. Ostatnimi czasy zachowuje się jak nie ona. Bardzo się zmieniła. Boję się, że źle na tym wyjdzie.
- Ash? Co się dzieje? - usłyszałam głos Malika, nawet nie wiem kiedy zjawił się obok mnie
- Boję się o Em... - odpowiedziałam
- Co z nią? Coś jej się stało? - zapytał, widziałam, że się przejął
Nie wiedziałam, czy mogę mu powiedzieć. Niby wszyscy się przyjaźniliśmy, ale to była bardzo delikatna sprawa i nie chciałam, żeby Em miała mi to za złe. Wolałabym z nim o tym nie rozmawiać. To jest sprawa Em i tylko ona może o tym mówić komu chce. Ja nie mam do tego żadnego prawa. Zanim zdążyłam coś odpowiedzieć, zobaczyłam Louis'a kierującego się w naszą stronę.

~~ Louis ~~
To była świetna impreza. Zresztą, każda impreza z El jest niezapomniana. Z nią zawsze świetnie się bawię. Aż ciężko uwierzyć, ile radości potrafi dać Ci jedna osoba. Osoba, którą kochasz nad życie. Dla której zrobiłbyś dosłownie wszystko. El była taką osobą. Nie wyobrażam sobie życia bez niej. Jestem naprawdę wdzięczny Harr'emu, że nas ze sobą poznał. Właśnie, gdzie jest Harry? Wszyscy świetnie się bawiliśmy na parkiecie, a jego nie było. Nie mam pojęcia, gdzie się podział. Miałem złe przeczucie. To mój przyjaciel i muszę go znaleźć. Muszę mieć pewność, że nic mu nie jest. Oznajmiłem mojej dziewczynie, że idę szukać mojego kumpla. Ona oczywiście to zrozumiała. Podszedłem do Liama i Dan. Oni niestety też nie wiedzą, gdzie jest Harry. Zobaczyłem Ash i Zayn'a przy barze. Może oni wiedzą, gdzie się podział mój kumpel. Poszedłem do nich. Panowała między nimi jakaś dziwna, ponura atmosfera. Miałem tylko nadzieję, że to nie ma żadnego związku z loczkiem.
- Wiecie może, gdzie jest Hazza? - zapytałem
- Nie. A coś się stało? - zapytał Zayn
Miałem nadzieję, że nie. Z każdą chwilą bałem się o niego coraz bardziej. Może to dziwne, ale Harry był dla mnie jak młodszy brat. Czułem się za niego odpowiedzialny. Może jest dorosły, ale ma jedynie 19 lat. Oczywiście Harry jest bardzo dojrzały jak na swój wiek. Czasem nawet jest dojrzalszy ode mnie, ale często też miewał głupie (a nawet bardzo głupie) pomysły.
- Mam nadzieję, że nie. Gdzieś zniknął, muszę go znaleźć. - odpowiedziałem starając się opanować emocje - Idę go szukać. - oznajmiłem i udałem się najpierw w stronę łazienki
Zawsze byłem przeciwny "nowemu życiu", jakie prowadził po zerwaniu z Emily, ale teraz miałem nadzieję, że znajdę go zatraconego w podrywaniu jakiejś przypadkowej laski. Zdaję sobie sprawę z tego, że to jest niemożliwe. Teraz liczy się dla niego Em i znam go na tyle dobrze, że mogę być pewny, że nie obchodzi go życie "dziwkarza".
Otworzyłem drzwi męskiej łazienki. Nie znalazłem tam mojego przyjaciela. Obszukałem każdy zakamarek klubu i nigdzie go nie znalazłem. Jest jeszcze jedna opcja - Harry wyszedł z klubu. Zawsze, kiedy chciał to zrobić, informował któregoś z nas. Takie mieliśmy zasady. Każdy z nas tak postępował. To nie chodzi o to, że kontrolujemy siebie nawzajem jak nadopiekuńczy rodzice, po prostu chcemy uniknąć sytuacji takich, jak ta. Miałem skryte nadzieje, że teraz po prostu zapomniał nam to powiedzieć.
Wyszedłem z klubu i zacząłem nerwowo się rozglądać. Po chwili moim oczom ukazał się Hazza siedzący na krawężniku kilka kroków od klubu. Siedział przygnębiony wlepiając wzrok w swoje buty. Wiedziałem, że coś jest nie tak. Musiałem się dowiedzieć, co się stało.
- Hazz, wszystko okay? - głupie pytanie
- Znowu wszystko spieprzyłem... - powiedział, widziałem w jego oczach łzy, próbował to ukryć, jednak bezskutecznie - Dlaczego do kurwy nędzy ja zawsze muszę wszystko zepsuć? - coraz bardziej podnosił ton swojego głosu, wiedziałem, że muszę pozwolić mu się wykrzyczeć - Jedna rzecz. Jedną jedyną rzecz chciałbym zrobić dobrze.
- Co się stało? - zapytałem
- Pocałowałem ją. - powiedział - Na początku to odwzajemniła. Miałem wrażenie, że chce tego tak samo, jak ja. Myślałem, że jej się podoba. - opowiadał - Myślałem, że wreszcie ją mam. Że jest moja i tylko moja. - wiedziałem, że ciężko mu o tym mówić - A potem uciekła. Tak po prostu uciekła. Czułem się jak idiota, którym zresztą jestem.
- Nie poszedłeś za nią? Nie chciałeś tego wyjaśnić? - zapytałem
- Jasne, że za nią poszedłem. Nie chciała ze mną rozmawiać. - odpowiedział - zapytałem, czy mogę do niej zadzwonić...
- No i co odpowiedziała?
- Że musi to przemyśleć i że ona zadzwoni. - odpowiedział
- No to uśmiechnij się i czekaj na telefon od niej! - próbowałem go pocieszyć - Może to dla niej trochę za szybkie tempo, nie uważasz? - próbowałem poprawić mu humor - Zobaczysz, jeszcze będziecie razem!
- Chciałbym, żebyś miał rację. - odpowiedział - chodźmy do środka, muszę się napić.
Po tych słowach wróciliśmy do klubu i wypiliśmy kilka drinków. Ash i Zayn oraz Liam i Dan tańczyli dalej, a ja wraz z El dotrzymywaliśmy towarzystwa Hazz'ie, który przez chwilę był wrakiem człowieka. Miałem nadzieję, że będzie wreszcie szczęśliwy.

~~ Em ~~
Po powrocie do domu od razu udałam się do łazienki w celu gorącej kąpieli. To ona potrafi mnie naprawdę odprężyć, a tego wtedy potrzebowałam. Po wyjściu z wanny, zmyłam z siebie zbędny makijaż i udałam się do mojej sypialni. Położyłam się wygodnie w moim łóżku i czekałam na sen. Oczywiście moje myśli krążyły wokół Harr'ego. Zastanawiałam się, czy Harry rzeczywiście jest tylko przyjacielem, czy może kimś więcej. Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta. Jednak jedynie ona. Sytuacja już nie wygląda tak kolorowo. Kocham Hazz'ę i nawet sobie nie wyobrażacie, jak bardzo chciałabym z nim być. Jednak to nie jest takie proste. On nie jest zwykłym człowiekiem, takim jak ja. Ja jestem zwykłą, szarą, nic nie znaczącą dziewczyną, która nawet nie potrafi wziąć swojego życia we własne ręce, a on jest przystojnym, sławnym, utalentowanym, idealnym facetem, w którym kocha się tysiące, setki tysięcy, jeśli nie miliony fanek. Jesteśmy z dwóch, całkowicie różniących się od siebie światów. Z tego nie mogłoby być nic dobrego. A jeśli nawet bym z nim była to przecież nie zdołalibyśmy tego ukrywać. Prędzej czy później, media dowiedziałyby się o nas, a wtedy zniszczyłabym nie tylko swoje, ale także Harr'ego, życie. Moja prywatność, którą tak bardzo chcę zachować, już dawno poszłaby w zapomnienie, a Harry miałby przeze mnie kłopoty. Wątpię, że jego fanki by mnie zaakceptowały, więc nienawidząc mnie, zaczęłyby także nienawidzić Hazz'ę, a tego bym sobie nie wybaczyła. To przykre, ale prawdziwe. Muszę go chronić przed tą nienawiścią, a będąc z nim, nie miałabym takiej możliwości. Ja nie pasuję do jego świata. Tam, wszystko jest zbyt idealne. A ja taka nie jestem, nawet w najmniejszym stopniu.
Myśląc tak nad tym wszystkim, zdałam sobie sprawę z tego, że już nigdy nie będę szczęśliwa. Ze łzami w oczach odpłynęłam do krainy snów...

***

Obudziły mnie promienie słoneczne dochodzące prosto z mojego okna. Niechętnie otworzyłam oczy i wstałam z mojego łóżka. Ubrałam się i zeszłam na dół. Wcześniej udałam się do łazienki aby wykonać poranną toaletę. Ash pewnie jeszcze spała. Nie wiem o której wczoraj wróciła. Nie będę jej budziła, pewnie długo wczoraj imprezowała. Udałam się do kuchni w celu wykonania mojego dzisiejszego śniadania. Kiedy na moim talerzu znajdowały się już kanapki, udałam się wraz z nimi do salonu. Usiadłam na kanapie i włączyłam telewizję. Zajadając się kanapkami przełączałam kanały - jak zwykle nic nie ma takiego, co by mnie zainteresowało. Zostawiłam kanał, na którym właśnie leciał program informacyjny. Ze znudzeniem patrzyłam na wiadomości z kraju. Szczerze? Nie interesowało mnie to ani trochę. Po zjedzeniu kanapek odniosłam talerz do kuchni. Włożyłam go do zmywarki, wzięłam butelkę wody niegazowanej i wróciłam do mojego poprzedniego zajęcia. Po wiadomościach politycznych przyszedł czas na "Hot plotę". Tego typu programy wkurzały mnie najbardziej. Media bez żadnych skrupułów zaglądały do życia gwiazd. Później uzyskane informacje przerabiano w taki sposób, aby zainteresowało to widza. Często w tych "neews'ach" nie ma nawet grama prawdy. A po co to wszystko? To bardzo proste. Żeby jak najwięcej zarobić.
Nie brałam pod uwagę tego, o czym mówi prezenterka, jednak to się zmieniło, kiedy w lewym górnym rogu ekranu zobaczyłam zdjęcie moich przyjaciół. To nie byli już tylko "chłopcy z One Direction". To byli moi przyjaciele. Mimo tego, co się działo wczoraj, oni nadal są moimi przyjaciółmi i nimi będą. Już zawsze. Przynajmniej tego bym chciała.
- One Direction było wczoraj widziane na kolejnej imprezie! Chłopcy nie marnują wolnego czasu. Korzystają z wolności i starają się bawić jak najlepiej! - usłyszałam głos kobiety - Mało tego! Harry Styles - najmłodszy członek znanego boys band'u prawdopodobnie poznał nową dziewczynę! -i w tym momencie na ekranie telewizora zobaczyłam zdjęcie z wczorajszego wieczoru, kiedy rozmawiałam z Harr'ym przed klubem. Zdjęcia zmieniały się jedno po drugim, przedostatnie przedstawiało już tylko mnie wsiadającą do taksówki, a ostatnie jedynie Hazz'ę, prawdopodobnie zaraz po tym, jak odjechałam do domu. Stało się coś, czego tak bardzo się obawiałam - media się o mnie dowiedziały - Widziano go wczorajszego wieczoru przed klubem właśnie z tą dziewczyną. Dziewiętnastolatek najwyraźniej nie był zadowolony z pożegnania z dziewczyną. Nie znamy jeszcze jej nazwiska, ale na pewno niedługo się dowiemy kim jest nowa wybranka Harr'ego.

Wtedy już wiedziałam, że moje życie się zmieni. Teraz już mogę się pożegnać ze spokojem, którego zawsze miałam pod dostatkiem. Czas się pożegnać z moim dawnym życiem.


~~~~~~~~

Jest kolejny rozdział, nie musieliście czekać długo :) 
Ostatnio coraz mniej komentujecie. Nie jest mi z tego powodu wesoło - wręcz przeciwnie. Nie chcę nikogo szantażować, ale jeśli sytuacja się nie zmieni, rozdziały będą pojawiać się coraz rzadziej, albo wcale. Ja wiem, że to jest szantaż, nie chcę nikogo zniechęcić do siebie ani do mojego opowiadania, ale nie mam pojęcia, dlaczego przestaliście komentować. Bardzo chciałabym, abyście wzięli to sobie do serca :) 

Byliście już na moim drugim blogu? Jak wrażenia? :) Mam nadzieję, że się podoba :) Jeżeli jeszcze nie byliście, to zapraszam :) Link jest na górze po prawej stronie :) 
Kocham was! :) :*

P.S. Pamiętajcie o komentarzach :) 

Szablon by S1K