sobota, 17 sierpnia 2013

2."Nie będę mogła się z tobą spotkać... nigdy."

~~ Oczami Em ~~

Właśnie zamykałam za sobą drzwi mojego nowego domu. Wynajął mi go Matt w ramach takiej jakby "zaliczki" w zamian za to, że zgodziłam się z nim pracować. Dom miał skromny wystrój. Delikatne kolory ścian, jasne meble, to wszystko idealnie ze sobą współgrało. Od zawsze lubiłam prostotę i na moje szczęście, Matt nie wybrał mieszkania z wymyślnym wnętrzem. 
Zaniosłam walizkę z moimi rzeczami na górę i z powrotem zeszłam na parter. Uzupełniłam lodówkę zakupami, które zrobiłam zaraz po przylocie do Londynu. Trochę mnie przerażała myśl o tym, że mieszkam w tak wielkim mieście, którym jest Londyn. Bałam się, że sobie tutaj nie poradzę. Z drugiej jednak strony, mogłam zacząć nowe życie. Postanowiłam nie zamartwiać się już i udałam się do salonu. Usiadłam na kanapie, odkrywając, że jest ona bardzo, ale to bardzo wygodna. Włączyłam telewizor i skakałam po programach. Nie było nic ciekawego, ale ostatecznie zostawiłam kanał, na którym leciały obecnie " Najświeższe neews'y z Londynu". Ze znudzeniem patrzyłam w telewizor, nie słuchając w ogóle kobiety, która zapowiadała kolejny neews. Po chwili położyłam głowę na oparciu kanapy i zamknęłam oczy, ciężko przy tym wzdychając. Siedziałam tak przez dłuższą chwilę, kiedy do moich uszu dotarł głos kobiety: Znany zespół One Direction już w Londynie! - Nie wzięłam pod uwagę tej informacji, no bo niby do czego miałaby mi się przydać? Słuchałam głosu tym razem już innej, kobiety, która prezentowała właśnie "relację na żywo" z miejsca, gdzie dana sytuacja się dzieje: Niall Horan, Zayn Malik, Liam Payne, Louis Tomlinson i Harry Styles już dzisiaj przylecieli do Londynu z wielkiej trasy koncertowej. - Nuda. Kogo w ogóle interesują takie rzeczy? No tak. Zagorzałe fanki tylko na takie informacje czekają. - Znajduję się właśnie przed domem chłopców. Już za chwilę powinni się tutaj pojawić. - Wyszłam do kuchni i po chwili z niej wróciłam popijając wodę, po którą poszłam. Wróciłam do dalszego seansu. Nudnego seansu. Doprawdy, czy ja nie mam lepszych zajęć? - Właśnie One Direction wysiadają z samochodu. Postaram się zapytać któregoś z nich o wrażenia po trasie koncertowej. - Nie wiem, czego ta kobieta się spodziewa, przecież powiedzą znaną już wszystkim śpiewkę pod tytułem " było niesamowicie, fani są świetni " Wszystkie gwiazdy to mówią. Teraz też bym nic więcej nie oczekiwała - Harry, powiedz nam o swoich uczuciach po tej trasie koncertowej - Kobieta wyrecytowała pytanie z szerokim uśmiechem, kiedy moim oczom ukazał się... Harry? - prawie wyplułam wodę, którą miałam w ustach. To niemożliwe! Teraz wszystko do mnie dotarło. Wiedziałam, że go skądś znam. Nigdy nie słuchałam tego zespołu, ale w telewizji, radiu, prasie, internecie, pełno było wzmianek na temat sławnego boysbandu. Ale dlaczego ja się nie zorientowałam wcześniej? A z resztą, nawet jeślibym się zorientowała, to i tak nic bym nie zrobiła. Co ja mam teraz zrobić? On ma mój numer. Jeśli zadzwoni i będzie chciał się umówić? Co mam zrobić? Zgodzić się? Jeśli to zrobię, to zaczną uganiać się za mną fotoreporterzy, z mojego życia prywatnego nie zostanie już nic. A może nie zadzwoni? Może wziął mój numer tak z grzeczności, a tak naprawdę ma mnie w nosie? Może to głupie, ale mam taką nadzieję. 

~~ Oczami Harrego ~~

Dojechaliśmy wreszcie pod naszą willę. Niestety media już o tym wiedzą. Znowu zaczną się głupie pytania typu "Jak się czujesz po trasie koncertowej?". Wtedy najzwyczajniej w świecie chce się odpowiedzieć " Jestem cholernie zmęczony, Od miesiąca nie widziałem własnego łóżka, więc może byście zabrali stąd swoje łaskawe dupska bo chcę odpocząć " I wtedy rozpętałoby się piekło. Już na drugi dzień pojawiłaby się informacja w prasie, jaki to Harry Styles jest niewychowany i nie ma szacunku do innych, a w szczególności do swoich fanów, którzy poświęcają się dla swoich idoli.
Trzeba jak najszybciej zacząć i jeszcze szybciej skończyć tę szopkę. Wysiedliśmy po kolei z samochodu. Niestety to ja wysiadłem pierwszy i to mnie czepiła się dziennikarka. A tak nawiasem mówiąc to miała niezły tyłek.
- Harry, powiedz nam o swoich uczuciach po tej trasie koncertowej - co za niespodziewane pytanie, prawda?
Jeżeli ktoś zapytałby mnie, kto jest najbardziej przewidywalnym człowiekiem na ziemi, odpowiedziałbym - dziennikarz. Nie miałem ochoty na wywiad, który miałby wyglądać ja tysiące innych, których już udzielałem. Rzuciłem coś w stylu: " Było świetnie, trasa koncertowa jak zawsze przyniosła nam wiele wspomnień. Przepraszam, ale jesteśmy wykończeni po podróży i chcielibyśmy odpocząć" Na koniec uśmiechnąłem się lekko. Pomogło. 
- Jasne, wszyscy to rozumiemy. - uśmiechnęła się - Dziękuję za te kilka słów.
Nie wiedziałem, że aż tak szybko uda mi się ją spławić. No ale w końcu to ja - Harry Styles - ten najmądrzejszy z zespołu. 
Szybko udaliśmy się do naszej willi i po chwili byliśmy już w środku. Każdy poszedł do własnego pokoju. 
- Nareszcie w domu. - powiedziałem do siebie, rzucając się na łóżko. 
Moje wymarzone łóżko. Tak bardzo za nim tęskniłem. 
Leżałem wlepiając swój wzrok w sufit i rozmyślając na różne możliwe tematy, kiedy przed moimi oczami stanęła Em. Uśmiechnąłem się do siebie na myśl o niej i przypomniałem sobie, że przecież miałem do niej zadzwonić. Sięgnąłem do kieszeni po kartkę, na której widniał jej numer. Postanowiłem najpierw zapisać go w moim telefonie. Już miałem nacisnąć zieloną słuchawkę, kiedy usłyszałem głos Niall'a:
- Harry!! Jeżeli chcesz zjeść naleśniki to chodź, jeżeli Cię nie będzie tutaj za 2 minuty, to zjadam twoją porcję! - czy ja się przesłyszałem? Największy głodomór, Niall Horan proponuje mi naleśniki? 
Zerwałem się i pobiegłem na dół. Taka okazja nie może się więcej powtórzyć. Tak w ogóle, to nie wiem co odbiło naszemu blondaskowi, że zaproponował takie rzeczy, ale po co miałem się zastanawiać? Tym bardziej, że byłem głodny. 
Po zjedzonym posiłku ( oczywiście porcja Horana była największa) ponownie udałem się do swojego pokoju. Chciałem wreszcie w spokoju zadzwonić do Em. Był już wieczór, dlatego najpierw spojrzałem na zegarek. 20.23. Chyba mogę jeszcze zadzwonić? O tej porze na pewno jeszcze nie śpi. Wybrałem numer i nacisnąłem zieloną słuchawkę. Po kilku sygnałach, które trwały dla mnie wieczność, odezwał się jej delikatny głos
- Tak? - od razu na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech
- To ja - no tak, bardzo mądre, Harry - to znaczy, Harry, pamiętasz mnie?
- O, to ty. Tak, pamiętam. - chyba nie była zachwycona, ze dzwonię
- Nie przeszkadzam? - zapytałem
- Nie, skąd. - powiedziała, tym razem dużo pogodniej
- Więc... - zacząłem - miałem się zrewanżować za tego batonika... - zaciąłem się - co powiesz na spotkanie jutro? Mieliśmy iść na kawę... - nie było mi dane dokończyć
- Przepraszam, ale nie mogę. - uśmiech momentalnie ulotnił się z mojej twarzy
- To może pojutrze? - dociekałem, zależało mi na tym, aby ją znowu spotkać
- Też nie, obawiam się, że nie będę mogła się z tobą spotkać... - zamarłem - nigdy, przepraszam - dokończyła i rozłączyła się
Co się stało? Powiedziałem coś nie tak? Te myśli nie dawały mi spokoju. Postanowiłem zadzwonić jeszcze raz. Nie odebrała. Dzwoniłem kilkanaście razy. Dalej nic. Powinienem dać jej spokój, wiem, ale nie potrafię. Muszę poznać te dziewczynę bliżej. Nie potrafię tego nazwać, ale coś mnie do niej ciągnęło. Musiałem się z nią spotkać. Za wszelką cenę. Zrobię wszystko, aby ją do siebie przekonać. Jutro znowu do niej zadzwonię. W końcu może odbierze. A jeśli nie, to będę próbował dalej. 

~~~~~~~~

Wiem, nuda. W mojej głowie inaczej wyglądał ten rozdział, lepiej. Jestem zawiedziona, ale mam nadzieję, że choć trochę wam się spodoba. Przepraszam, jeśli was zawiodłam. 

Piszcie komentarze ;)
P.S. Co do kolejnego rozdziału, to jutro niestety nie będzie. Najwcześniej w poniedziałek, albo we wtorek. 
Do następnego ;) ;*

Szablon by S1K