czwartek, 26 grudnia 2013

24. "Znam mnóstwo par, które rozstały się przez odległość, która ich dzieliła."

/// MAM DLA WAS DZISIAJ MALUTKĄ NIESPODZIANKĘ ;) DOMYŚLACIE SIĘ? MAM NADZIEJĘ, ŻE SPODOBA SIĘ TO COŚ xD ///


~Harry ~
Obudziłem się i pierwsze co zobaczyłem, to piękne oczy Em wpatrujące się we mnie. Od razu się uśmiechnąłem.
- Witaj skarbie. – pocałowałem ją delikatnie
Wpatrywaliśmy się w siebie przez chwilę milcząc.
- Przepraszam za wczoraj. – powiedziała cicho, ciężko westchnąłem
- Już o tym mówiliśmy, tak? Nie masz za co przepraszać. – przysunąłem ją do siebie i pocałowałem w czoło – To ja powinienem Cię przeprosić…
- Przecież nie wiedziałeś. – przerwała mi – Dziękuję, że nie nalegałeś.
- Jak mógłbym to zrobić? To jest zbyt ważna sprawa. Ty musisz tego chcieć. Poczekam tyle, ile będzie trzeba. Nawet jeżeli to będzie całe życie. – ponownie pocałowałem ją w czoło
- Kocham Cię. – powiedziała i namiętnie mnie pocałowała
- Zrobię śniadanie. – powiedziałem i wyszedłem z sypialni udając się do kuchni
Zabrałem się za przygotowywanie śniadania mojej Em. Postawiłem na naleśniki. Najprostsze i najszybsze śniadanie. Przygotowałem ciasto i nalałem na patelnię odpowiednią jego ilość. Po chwili odwróciłem placek na drugą stronę. Jeszcze chwila i przyszedł czas na zdjęcie naleśnika z patelni. Ułożyłem go na talerzu i posmarowałem dżemem, kiedy następny naleśnik już się smażył. Następnie polałem go czekoladą, którą wcześniej rozpuściłem. Z kolejnym naleśnikiem zrobiłem to samo. Zaparzyłem herbatę i ustawiłem kubek na tacy zaraz obok talerza. Już wziąłem jedzenie i miałem zamiar iść do mojej dziewczyny, ale kątem oka dostrzegłem bukiet tulipanów stojący w salonie. Odstawiłem tacę na stół i udałem się po wysoką szklankę. Nalałem do niej zimnej wody i udałem się do salonu. Włożyłem jednego tulipana do szklanki i postawiłem ją obok talerza. Uznałem, że teraz mogę już iść na górę, więc wziąłem tacę i udałem się do Em. Dziewczyna uśmiechnęła się szeroko na mój widok. Podszedłem do niej i postawiłem tacę na jej kolana.
- Wygląda smakowicie. – oceniła – Dziękuję. – powiedziała i pocałowała mnie, usiadłem obok niej, Em zaczęła się zajadać – A ty nie jesz? – zapytała, zaprzeczyłem, uśmiechnęła się lekko, po czym ukroiła kawałek naleśnika – Proszę. – powiedziała i przystawiła jedzenie do moich ust, zawartość widelca szybko znalazła się w moich ustach
- To miało być twoje śniadanie. – stwierdziłem
- Jest moje. Dlatego mogę zrobić z nim co chcę, prawda? – zapytała, milczałem – Więc ja chcę, żebyś je zjadł razem ze mną- oznajmiła karmiąc mnie kolejnym kawałkiem
- Ale ja…
- Cicho. – przerwała mi z oburzeniem – Tak powiedziałam, więc tak ma być. – rozkazała
- Jesteś uparta. – powiedziałem z wyczuwalną pretensją w głosie
- Bywa. – odparła i wystawiła mi język, pocałowałem ją namiętnie

*****
Kilka miesięcy później
*****
~ EM ~
- Harry, co ty znowu wymyśliłeś? – zapytałam z oburzeniem
Harry prowadził mnie już jakieś 10 minut z zamkniętymi oczami. Ile można? Stwierdził, że ma dla mnie niespodziankę. Okay, rozumiem. Obiecywał mi już jakiś czas temu, że moje urodziny spędzimy wyjątkowo, ale nie spodziewałam się, że TAK to będzie wyglądać. Najpierw ta kolacja… Zapowiadało się bardzo romantycznie, ale teraz? Już nie wiem, co mam o tym myśleć. Harry, jesteś nieobliczalny. Przysięgam, że kiedyś umrę ze stresu przez to, co wymyślasz.
- Nie mogę Ci powiedzieć, bo już nie będzie niespodzianki. – stwierdził
- To powiedz mi chociaż, czy jeszcze daleko. – poprosiłam
- Jeszcze tylko chwila. – zapewnił – Uważaj, bo teraz będziemy się troszeczkę wspinać. – powiedział i lekko się zaśmiał
- Harry! Gdzie ty mnie wywiozłeś?! – oburzyłam się
Nienawidzę gór i Harry doskonale o tym wie. Dlaczego mnie tu zabrał? Moje urodziny miały być wyjątkowe!
- Do Hiszpanii! Przecież wiesz. – nie przestawał się śmiać – Okay. Już możesz zobaczyć. – pozwolił i zabrał swoją rękę z moich oczu
Nigdy nie spodziewałabym się takiego widoku. Nie sądziłam, że Harry jest takim romantykiem. Znajdowaliśmy się wśród skał. Na środku rozłożony był koc. Niedaleko stało kilka świeczek i zapalniczka. Po drugiej stronie koca stało czerwone wino. Uwielbiam czerwone wino!
- Podoba Ci się? – zapytał stojąc za mną i obejmując mnie w talii
Uśmiechnęłam się i odwróciłam się przodem do mojego chłopaka. Położyłam dłonie na jego karku.
- Kocham Cię. – wpiłam się w jego usta – To najcudowniejsze urodziny, jakie kiedykolwiek miałam.
- Poczekaj. To nie wszystko. – oderwał się ode mnie i zniknął za wielką skałą
Nie było go dłuższą chwilę.
- Harry? Gdzie ty jesteś? – zaczęłam się już martwić
- Tu. – usłyszałam za plecami, przez co wystraszyłam się i gwałtownie się odwróciłam
- Nie strasz mnie tak! – powiedziałam śmiejąc się
Harry trzymał piękny bukiet czerwonych róż. Moje ulubione. Podał mi kwiaty. Odruchowo od razu je powąchałam.
- Piękny. – wyszeptałam i wtuliłam się w jego tors
- Jeszcze to. – podał mi niewielkie pudełeczko
Chwyciłam je i szybko otworzyłam. Był tam przepiękny, złoty naszyjnik z symbolem wieczności.
Harry przyglądał się mi czekając na jakąkolwiek reakcję, a ja wpatrywałam się w naszyjnik jak w siódmy cud świata. Bo to był siódmy cud świata. Zawsze o takim marzyłam. Wreszcie się doczekałam. Mało tego, otrzymałam ten prezent od najwspanialszego faceta na ziemi – od MOJEGO faceta.
- Jest prześliczny. – wydusiłam, moje oczy już się zaszkliły ze wzruszenia, a na twarzy loczka pojawił się szczery uśmiech
Przyciągnęłam do siebie chłopaka i mocno go przytuliłam. Po chwili Harry wziął ode mnie naszyjnik i stanął za mną. Poczułam, że na mojej szyi wisi już moje „cudeńko”. Szatyn powrócił na swoje wcześniejsze miejsce.
- Chcę, żeby ten naszyjnik Ci o mnie przypominał. – powiedział poważnym tonem – Niedługo jest kolejna trasa. Kiedy wyjadę, będziesz miała cząstkę mnie przy sobie, ale tylko wtedy, kiedy będziesz miała go przy sobie. – wskazał na naszyjnik
-Zawsze będę go miała na sobie. – obiecałam
Harry mnie pocałował, a po chwili już siedzieliśmy na kocu popijając wino. Chłopak zapalił świeczki, bo już zaczynało się ściemniać.

*****
30 minut później

*****
- Wracajmy do hotelu. – poprosiłam
- Jasne. – powiedział i pocałował mnie w czoło
Mój chłopak wstał i zabrał butelkę po winie i kieliszki. Ukrył je gdzieś za skałą.
- Nie zabierasz tego do hotelu? – zapytałam
- Nie. Rano po to wrócę. – oznajmił
Pomógł mi wstać. Złożyliśmy koc i Harry go wziął. Później podał mi mój bukiet kwiatów. Chwycił moją rękę i powolnym krokiem ruszyliśmy do hotelu, w którym się zatrzymaliśmy.

~ Harry ~
Otworzyłem drzwi i wpuściłem Em do środka. Odłożyłem koc na fotel i skierowałem się w stronę łóżka, aby na nim usiąść. Jednak poczułem dłoń mojej dziewczyny na swojej. Odwróciła mnie lekko w swoją stronę. Przyciągnęła mnie do siebie i wpiła się w moje usta. Poczułem jej dłonie na karku, swoje umiejscowiłem na jej talii. Całowała mnie coraz bardziej namiętnie. Oddawałem wszystkie pocałunki. Błądziła rękami po moim torsie. W końcu dotarła do krawędzi mojej bluzki. Jednym, zdecydowanym ruchem ściągnęła ją ze mnie. Wtedy już byłem pewien, o co chodzi. Zatrzymałem się na chwilę. Spojrzałem jej w oczy.
- Na pewno tego chcesz? – zapytałem, dziewczyna bez wahania przytaknęła – Jesteś pewna? – ponownie potwierdziła i znów zaczęła mnie całować – I nie robisz tego ze względu na mnie?
- Styles, do cholery! – krzyknęła – Chcę się z Tobą przespać, nie rozumiesz tutaj czegoś?! – zapytała z pretensjami, zaśmiałem się cicho i teraz to ja wpiłem się w jej usta
Pocałunki były coraz bardziej namiętne i… drapieżne. Krążyła po moich tatuażach swoimi smukłymi palcami, co było bardzo przyjemne. Zaczęliśmy się cofać w stronę łóżka. Po chwili siedziałem na jego krawędzi, a Em znajdowała się na moich kolanach. Nie przestawaliśmy się całować. Chwyciłem krawędź jej koszulki i szybko ją ściągnąłem. Zacząłem całować jej szyję. Wplotła palce w moje włosy. Schodziłem z pocałunkami coraz niżej, aż wreszcie dotarłem do biustu. Już chciałem ściągnąć, zupełnie niepotrzebny w tej chwili, stanik, ale zostałem powstrzymany. Poczułem delikatną dłoń na moim podbródku. Spojrzałem Em w oczy, a ta wpiła się w moje usta, tak, jakby była spragniona. Tak, jakby nie całowała mnie co najmniej kilka miesięcy. Popchnęła mnie tak, że leżała na mnie. Teraz to ona obdarowała pocałunkami moją szyję, tors, brzuch i powróciła do ust. Sięgnąłem do jej krótkich spodenek. Jak najszybciej rozpiąłem guzik i zamek, po czym gwałtownym ruchem zsunąłem spodenki z Em. Zamieniłem nas miejscami. Teraz to ona leżała pode mną. Uwielbiam dominować. Pozbyłem się swoich spodni i zacząłem całować jej brzuch. Zszedłem z pocałunkami jeszcze niżej. Zostawiałem delikatne malinki na wewnętrznej stronie jej ud. Całowałem ją coraz wyżej. Zaczęła coraz mocniej oddychać. Wiedziałem, że jej się to podoba.
- Harry… chodź tu… - powiedziała cicho, gdyby nie fakt, że byliśmy sami, pewnie nie usłyszałbym tego
Zrobiłem to, o co poprosiła mnie Em. Przyciągnęła mnie do siebie jeszcze bliżej. Znowu mnie pocałowała, tyle, że tym razem delikatnie. Już chciałem się pozbyć kolejnej części jej garderoby, ale zadzwonił mój telefon. Bez wahania go wyłączyłem i powróciłem do pocałunków. Znowu dzwonek. Tym razem to nie do mnie. Em sięgnęła po telefon leżący na szafce.
- Nie odbieraj. – poprosiłem, nie odebrała, rzuciła telefon na łóżko, uśmiechnąłem się i znowu zaczęliśmy nasz niekończący się pocałunek… ale… znowu telefon, wkurzyłem się, Em to zauważyła
- To tylko chwilka. – uspokoiła mnie
Nie patrząc na ekran nacisnęła zieloną słuchawkę.
- Tak… Udało się… Było świetnie… Tak, ale nie mogę rozmawiać. – słyszałem pojedyncze słowa mojej dziewczyny – Zayn. - oznajmiła
Telefon znów wylądował gdzieś na łóżku. Przyciągnęła mnie do siebie i…
…Telefon.
- No ja kurwa zwariuję! – krzyknąłem i chwyciłem telefon dziewczyny, Zayn, czego on do cholery chce? Nacisnąłem zieloną słuchawkę
- Masz zdenerwow…
- Czy ty kurwa nie rozumiesz tego, że jest zajęta? – przerwałem mu – Daj jej spokój! – krzyknąłem i się rozłączyłem po czym rzuciłem gdzieś telefon dziewczyny mając nadzieję, że po raz ostatni dzisiaj zadzwonił
Dziewczyna spojrzała na mnie z uśmiechem i mnie pocałowała.

~ Zayn ~
- I co się tam w końcu stało? – zapytał Niall
- Dlaczego była taka zdenerwowana? – dopytał Louis
- Ohyda! – krzyknąłem z grymasem na twarzy, wszyscy zaczęli się ze mnie śmiać
- Co się stało? – zapytał Li
- Oni się… - zaciąłem się - … fuuj – znowu rozśmieszyłem moich przyjaciół
- Chciałeś powiedzieć, że oni się… - zaczął Louis
- Tak. – przerwałem mu

~ Harry ~
 Nie przerywając pocałunków, pozbyłem się jej majtek. Później znowu była na górze. Wbrew pozorom, nie przeszkadzało mi to. Błądziłem palcami po jej plecach coraz bardziej zahaczając o zapięcie stanika.
- Zdejmij go. – rozkazała przerywając na chwilę pocałunek
Wykonałem rozkaz. I znów obróciłem Em tak, że leżała pode mną. Obdarzałem pocałunkami jej biust lekko go przygryzając, co przyśpieszyło oddech dziewczyny. Można było usłyszeć pojedyncze, ciche jęknięcia, co nie powiem, bardzo mnie satysfakcjonowało.
- Zrób to. – poprosiła cicho, spojrzałem na nią i delikatnie musnąłem jej usta – Tylko proszę, bądź delikatny.
Po raz milionowy ją pocałowałem. Zdjąłem moje bokserki i rzuciłem je gdzieś koło łóżka. W tej chwili nie obchodzi mnie, gdzie one się znajdują, są ważniejsze rzeczy.
- Teraz. – usłyszałem delikatny głos mojej dziewczyny
Przez chwilę jeszcze się waham, jednak wykonuję jej rozkaz. Gwałtownym, ale delikatnym ruchem wszedłem w moją Em, która przez chwilę ma na twarzy wypisany wielki grymas. Zamknęła oczy, jednak zauważyłem pojedynczą łzę spływającą po jej policzku. Byłem na siebie wściekły. Starałem się być jak najbardziej delikatny, ale mimo wszystko sprawiłem jej ból.
- Przepraszam Cię kochanie… Nie chciałem.. – zacząłem
- Nic nie mów. – nie pozwoliła mi dokończyć – Nie przestawaj. – poprosiła
Pocałowałem ją delikatnie i zacząłem wykonywać spokojne, delikatne ruchy. Em błądziła rękami po moich plecach. Przyciągnęła mnie bliżej siebie i patrzyła mi głęboko w oczy. Mogłem z nich wszystko wyczytać. Nie potrzebowaliśmy słów. Moje ruchy były coraz szybsze. Słyszałem ciche jęknięcia mojej dziewczyny.
- Kocham Cię! – powiedziała zdecydowanie głośniej
Jej oddech był niespokojny tak, jak mój. Coraz szybsze ruchy sprawiały wielką przyjemność nie tylko Em, ale też mi. Oboje cicho pojękiwaliśmy. Dziewczyna zamknęła oczy i wygięła się w łuk zaciskając palce na białym prześcieradle. Zauważyłem, że Em ledwo powstrzymuje krzyk, dlatego nachyliłem się do jej ucha.
- Nie jesteśmy w domu. – wyszeptałem
- Nie wytrzymam. – powiedziała  
Wiedziałem, że już jesteśmy o krok od końca, dlatego wpiłem się w jej usta, aby stłumić nasz krzyk. Nie chciałem plotek na temat ‘owocnego seksu Harr’ego Stylesa ze swoją ukochaną w hiszpańskim hotelu’. Jestem pewien, że ukazałby się taki artykuł.
Ostatnie, ale najszybsze i najmocniejsze pchnięcia zapewniły nam nieziemską przyjemność. Em wbiła swoje paznokcie w moje plecy, co spotęgowało moją rozkosz. W końcu doprowadziłem nas do orgazmu. Zaciskałem mocno zęby, żeby tylko nie wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Em nie powstrzymała się, jednak mój język jej przeszkodził. Namiętnie ją pocałowałem i zakończyłem jej pierwszy seks. Opadłem na łóżko. Przyciągnąłem do siebie moją dziewczynę. Próbowaliśmy wyrównać nasze oddechy, ale to wcale nie było takie łatwe.
- Dziękuję. – wyszeptała i pocałowała mnie delikatnie
- To ja dziękuję.
*****
~ Harry ~
Obudziły mnie promienie słoneczne dochodzące zza okna. Spojrzałem na Em, która spała wtulona we mnie. Od razu przypomniał mi się wczorajszy wieczór. Spałem z wieloma kobietami, ale przysięgam, że nigdy nie było mi tak dobrze, jak wczoraj. Nie wyobrażam sobie lepszego seksu. Byliśmy w hotelu, dlatego musieliśmy się powstrzymywać, ale jeśli wyobrażę sobie, jak to będzie wyglądać w domu, to na samą myśl doznaję orgazmu. Styles, zwariowałeś. Jak można dostać orgazmu od myślenia? Oj można.
- Hej kochanie. – usłyszałem delikatny, zaspany głos mojej dziewczyny, która pocałowała mnie na powitanie – Dlaczego ty jesteś taki czerwony? – zapytała ze zdziwieniem wypisanym na twarzy
- Nieważne. – odpowiedziałem cicho i pocałowałem ją w czoło
No co? Miałem jej powiedzieć? Przecież by mnie wyśmiała. Pozostawię to dla siebie.
- Harry? – zaczęła
- Tak?
- Kiedy wyjeżdżacie w trasę? – zapytała
- Za tydzień. – odpowiedziałem
- Co? – poderwała się – I dopiero teraz mi to mówisz? – zirytowała się
- Nie chciałem Cię denerwować. – próbowałem ją uspokoić
- Szkoda, że nie powiedziałeś mi dzień przed wyjazdem! – krzyknęła i zamknęła się w łazience
Wiedziałem, że trasa to drażliwy temat, dlatego odciągałem to jak tylko się dało. Nie chciałem jej denerwować. Teraz wiem, że trzeba było jej powiedzieć zaraz po tym, jak się dowiedziałem o terminie.
Wstałem i udałem się do drzwi łazienki. Lekko zapukałem.
- Kochanie, otwórz. – odpowiedziała mi cisza – Błagam Cię. – dalej nic – Nie wygłupiaj się. Przecież nie będziemy rozmawiać przez drzwi. – usłyszałem, jak zamek się otwiera, a po chwili widzę Em, jej oczy były tak zaszklone, że nie wiem, czy cokolwiek widziała
- Na jak długo?
Kurwa! Znowu będzie zła…
- Na półtora miesiąca. – powiedziałem ze spuszczoną głową
- Słucham? – oburzyła się, nie dziwiłem się jej, łzy zaczęły spływać jej po policzkach
- Przepraszam, że nie powiedziałem Ci wcześniej…
- Jak ty to sobie wyobrażasz? – zapytała
- Będziemy do siebie dzwonić, są sms’y, jest skype… Jakoś damy radę. – mówiłem cicho
- Harry, to nie wypali. – teraz to moje oczy się zaszkliły
To nie może się tak po prostu skończyć. Nie przeżyję kolejnej straty.
- Dlaczego tak mówisz? Nie możemy tak myśleć. Wszystko będzie dobrze. – uspokajałem ją, załapałem jej dłonie
- Wierzysz w to? –przytaknąłem – Znam mnóstwo par, które rozstały się przez odległość, która ich dzieliła.
- Ale z nami tak nie będzie. Zobacz, to tylko miesiąc.
- Półtora miesiąca. – poprawiła mnie
- Tak, półtora. Ale co to jest dla nas? Jesteśmy silni! Damy radę! – przytuliłem moja dziewczynę
- Chciałabym, żebyś miał rację.
- Przekonasz się, że mam. – zapewniłem – Idziemy na plażę? – zapytałem – Dopiero jutro wyjeżdżamy, więc…
- Jasne. – przerwała mi i pociągnęła mnie w stronę wyjścia

Szablon by S1K